Whisky Live Warsaw 2025 - krótkie podsumowanie


Od Whisky Live Warsaw 2025 minęło już trochę czasu a więc przyszła pora na małe podsumowanie. Jak było w tym roku? Co zaskoczyło na plus i czy jest na co narzekać? Przemyśleń mam kilka.

2 wyjątkowe dni na stadionie warszawskiej Legii

Od kilku lat festiwal odbywa się w centrum konferencyjnym Legii Warszawa przy ulicy Łazienkowskiej. Tak było i tym razem. Tradycyjnie już na WLW trzeba sobie zarezerwować piątek i sobotę w drugi weekend października. Niestety co roku wydarzenie to nieco koliduje z festiwalem M&P, ale dla mnie wybór jest prosty 🙂 Dobrą informacją było to, że tym razem nieco wydłużono godziny trwania festiwalu. Zarówno w piątek, jak i w sobotę bramy otwarte były od 13 aż do 22. To więcej czasu na degustowanie, rozmowy i zabawę. Myślę że to doskonała decyzja i za rok będzie podobnie - chociaż oczywiście i tak nie da się wszystkiego zobaczyć, spróbować.
Cena biletów nieznacznie wzrosła w stosunku do roku ubiegłego. Wydaje mi się też, że trunków w cenie biletu było nieco mniej niż w latach ubiegłych, ale to tylko moja osobista obserwacja. Za to przynajmniej bilety na masterclassy było można kupić poprzez internetową stronę sklepu thewhisky.pl, pomijając prowizję od ebilet, która wcale taka niska nie jest. Tradycyjnie już, oba wieczory kończyły koncerty. W piątek zaprezentował się Sztywny Pal Azji, a w sobotę Halinka Mlynkowa znana z zespołu Brathanki. Zabawa była doskonała. Tym razem nie było nawet tak zimno 🙂

Cała masa ciekawych wystawców

WLW lubię dlatego, że ten festiwal zawsze zaskakuje. Co roku pojawiają się perełki, wystawcy z trunkami, których jeszcze nie znam, a które warto poznać. Tak było i tym razem. Szczególnie zwracało na siebie uwagę stoisko z japońskim awamori. To tradycyjny trunek produkowany na wyspie Okinawa. Nie zostanie moim ulubionym, ale jego spróbowanie było bardzo ciekawym doświadczeniem. Hitem było poza tym stoisko rumów z Madery. Rumy odkrywamy od jakiegoś czasu i coraz bardziej się nimi zachwycamy. Tak było i tym razem. Wystawcy byli przemili - niektórzy poczęstowali nawet przepysznymi destylatami z banana!
Można długo wymieniać stoiska, które zapadły nam w pamięć. Na pewno bardzo miła była wizyta u wystawcy z Wysp Owczych (!). Młoda whisky i inne trunki z tego niezwykle ciekawego regionu zrobiły na nas ogromne wrażenie. Znowu zawitaliśmy też do Louis Felipe - ta brandy jest przepyszna!
Na festiwalu było sporo irlandzkiej whisky, która coraz bardziej nas do siebie przekonuje. Na trzecim piętrze urządzono nawet seretny bar Teelinga - pomysł genialny :) Poza tym oczywiście odwiedziliśmy stoiska Bimber Distillery, Jakob Haberfeld czy The Hinch. Nie sposób napisać o każdym spotkaniu i wypitym dramie - było tego za dużo 🙂
Mąż tradycyjnie nie mogł odmówić sobie udziału w masterclassach. Tych jak zwykle było sporo, a więc wybór był trudny. Pierwszego dnia padło na rumy z Havana Club z udziałem jednego z kubańskich maestrów. Trunki te okazały się zaskakujące ciekawe. Drugiego dnia wybrał się na mezcale - z samym Jarkiem Bussem. Ten alkohol jest mu już dość dobrze znany, ale wiedzy nigdy nie za dużo. Dodatkowo uczestnicy spotania otrzymywali na “pamiątkę” butelkę meksykańskiego trunku.

Do zobaczenia za rok!

Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Tak było i tym razem. 12 miesięcy oczekiwania, a potem 2 dni doskonałej zabawy, które minęły błyskawicznie. No cóż - pozostaje czekać na to co będzie za rok, a poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko.

Fotorelacja - czyli odrobina tego, co działo się na Whisky Live Warsaw 2025

Wlw 2025 1 Wlw 2025 2 Wlw 2025 3 Wlw 2025 4 Wlw 2025 5 Wlw 2025 6 Wlw 2025 7 Wlw 2025 8 Wlw 2025 9 Wlw 2025 10 Wlw 2025 11 Wlw 2025 12 Wlw 2025 13


Zobacz też