Festiwale alkoholi. Czy warto je odwiedzać?


Festiwale alkoholi mocnych wyrastają ostatnio jak grzyby po deszczu. Whisky, rum, gin, okowita, mezcal - niemal wszystkie trunki mają już swoje święta. Dla jednych to raj dla zmysłów, dla innych hałaśliwy jarmark wypełniony ludźmi. Prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku. Festiwale mają ogromny potencjał, ale też swoje ciemniejsze strony, o których warto wiedzieć.

Co dają festiwale alkoholi?

Jednego dnia możesz spróbować szkockiej whisky z Islay, japońskiego awamori, polskiego kraftowego ginu, rumu z Barbadosu i czy mezcalu z Oaxaki. Wszystko to bez potrzeby kupowania całych butelek. Festiwal to idealna okazja, by przekonać się, co naprawdę Ci smakuje.

Barek z alkoholami

Kontakt z ludźmi, którzy naprawdę wiedzą, o czym mówią, jest nie do przecenienia. Ambasadorzy marek, blenderzy, importerzy i producenci spotykają się w jednym miejscu. Można zadać nawet najbardziej banalne albo dziwne pytania, a ktoś z uśmiechem wytłumaczy różnicę między pot still a column still albo opowie, dlaczego ich rum pachnie jak rodzynki w czekoladzie. Degustacje komentowane, których na festiwalach nie brakuje są najlepszym sposobem na rozwój. Masterclassy to crème de la crème każdego festiwalu. Jeśli naprawdę ktoś chce czegoś się nauczyć, to właśnie tam powinien się wybrać. Takie degustacje często dają wiedzę, której nie zdobędzie się nigdzie indziej. Festiwale to także szansa na spróbowanie rzadkich trunków, których nie kupi sie w sklepie lub które dawno zniknęły z rynku. Czasem to próbka z beczki, czasem edycja festiwalowa, a czasem importer przywozi ostatnie butelki, jakie ma w magazynie. To małe święto dla prawdziwych pasjonatów.

Degustacja ze znajomymi

Nie można także zapominać o spotkaniach z ludźmi. Blogerzy, barmani, producenci, sprzedawcy i entuzjaści spotykają się w jednym miejscu, dzieląc swoje doświadczenia. To pozwala poznać ludzi, którzy podzielają Twoje zainteresowania.

A czego się naprawdę spodziewać?

Nawet jeśli festiwal wygląda na kameralny, w rzeczywistości może być tłoczno, szczególnie w godzinach popołudniowych. Jeśli ktoś nie lubi przepychanek, powinien przyjść nieco wcześniej albo zaplanować swoją własną trasę degustacyjną. Popularne stoiska potrafią gromadzić spore kolejki, dlatego dobrze mieć plan. Zmęczenie sensoryczne jest nieuniknione. Nawet pijąc z głową, po kilkunastu próbkach kubki smakowe zaczynają protestować, aromaty się zlewają, a alkohol gryzie mocniej niż zwykle. Dlatego warto robić przerwy i pić dużo wody.

Szafka z alkoholami

Różny poziom kultury uczestników to kwestia, o której warto wspomnieć. Większość ludzi zachowuje się poprawnie, ale zdarza się ktoś, kto traktuje degustacyjny kieliszek jak kielon na weselu. Trzeba to po prostu zaakceptować. Trzeba też pamiętać o tym, że festiwal to wciąż wydarzenie promocyjne i nikt nie powie, że ich alkohol jest średni. Dzięki temu można skonfrontować marketingowe slogany z rzeczywistością, próbując trunku w swoim kieliszku.

Jak wyciągnąć z festiwalu jak najwięcej?

Przyjdź wcześnie, bo pierwsze godziny są często najlepsze. Miej plan, wybierz najważniejsze stoiska i degustacje, pij dużo wody między próbkami, rób zdjęcia etykiet, aby nic nie umknęło Twojej pamięci. Nie bój się mówić, co Ci nie smakuje, bo degustacja to nie egzamin. Jedz podczas festiwalu, bo to maraton, a nie sprint.

wiedza 

Zobacz też